• Wpisów: 188
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 14:40
  • Licznik odwiedzin: 76 904 / 656 dni
 
deergirl
 
LonelyDeer: Biorąc pod uwagę okoliczności, radzę sobie całkiem nieźle. Jest mi trochę niedobrze, boli mnie głowa i cały czas odczuwam dyskomfort, spowodowany samym przebywaniem w tym miejscu. Jak ja nienawidzę tego miasta. Kiedyś spędzałam tu najlepsze lata mojego życia. Miałam tu wszystko - wielu znajomych, bliskich przyjaciół, miłość... to wszystko zostało mi tak nagle odebrane. Ludzie, za którymi kiedyś skoczyłabym w ogień, zadali mi cios, po którym nie mogłam się podnieść, i nigdy się nie podniosłam... i chyba nigdy nie podniosę. Wszystkie wspomnienia sprawiają mi ból i chce mi się płakać. Nie ma dnia, w którym nie myślałabym o tamtym czasie, kiedy byłam szczęśliwa... niestety ludzie się zmieniają. Ja też się zmieniłam. Szkoda tylko, że miało to tak drastyczny koniec. Chciałabym cofnąć się w czasie i nie podjąć decyzji, które podjęłam, wtedy wydawały mi się dobre, dopiero po czasie okazały się błędami. Dużymi błędami.
Ja chyba naprawdę nigdy się z tym nie pogodzę. Wtedy żyłam pełnią życia, byłam szczęśliwa i miałam przyjaciół. Moja mikroutopia. Teraz odwracamy wzrok, kiedy widzimy się przypadkiem na ulicy, nie umiemy już reagować inaczej, nawet nie wiemy jak. Ostatnio zobaczyłam Weronikę w Szczecinie, kiedyś była moją najlepszą przyjaciółką, znała wszystkie moje sekrety i obie miałyśmy wspólne hobby - mangi i obgadywanie innych. To drugie wychodziło nam nadzwyczajnie dobrze. Tak bezpośrednio nie pokłóciłam się z nią, po prostu odcięłam się od wszystkich, którzy mnie zranili - a ona raniła mnie bardzo często. Po drugim złamaniu serca miałam dość tego miasta, bo byłam tam zupełnie sama. Już nikt nie wyciągnął do mnie pomocnej dłoni, kilka sama odtrąciłam. Bo każdy mnie w jakiś sposób zranił, a ja już nie mogłam znieść ciągłego bólu. Chciałam się odciąć, zapomnieć, zniknąć stamtąd na zawsze. To był mój koniec.
506dee35ef09d2091aba8df3c6dd59e7.jpg

Nie możesz dodać komentarza.