• Wpisów: 450
  • Średnio co: 15 godzin
  • Ostatni wpis: 24 dni temu, 17:22
  • Licznik odwiedzin: 70 112 / 290 dni
 
deergirl
 
No trochę mnie tu nie było, ale wyjaśnienie jest banalne i oczywiste - nie chciało mi się, nie miałam siły i chciałam umrzeć. To tyle jeśli chodzi o moją depresję, postępuje w szybkim tempie, bo... czemu nie.
Święta, święta i po, jak co roku tyle przygotowań, a wszystko to można sobie w dupę wsadzić, bo to i tak były tylko trzy dni, do których przygotowywaliśmy się jak na 3-miesięczną apokalipsę zombie lub wojnę atomową. Nienawidzę świąt. Nienawidzę ich co roku i co roku muszę to przeżyć, jak grypę. Kolacja jak kolacja, jedzonko dobre, chociaż babci barszcz nie wyszedł w tym roku. Znowu musiałam jechać do miejsca, którego nienawidzę najbardziej na świecie. Mam wrażenie, że mój organizm reaguje na to miasto wręcz alergicznie, bo nie miałam siły się nawet ruszyć z pokoju. Nic mi się nie chciało, leżałam, gapiąc się uparcie w sufit, bo nawet nie miałam siły się przekręcić na bok. I oczywiście mój zjebany mózg musiał wkręcać sobie różne fazy i nie mogłam tego wyłączyć. To były katusze, które sama sobie zadawałam i nie mogłam przestać. Wspomnienia doganiały mnie za każdym razem, gdy myślałam, że choć na chwilę mam spokój. Ci ludzie, to miasto, te plotki, te kłamstwa, ten gniew, ta miłość. Wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, a moja mała główka i słaba psychika nie podołały temu. Bałam się zostać sama na dłużej, bo mogłam sobie coś zrobić, po prostu czułam, że nie mogę sobie ufać. Nikomu bym nie życzyła tego stanu, bo nienawidzę siebie jeszcze bardziej.
Mama postanowiła, że wracam na psychoterapię... znowu. Tym razem do kogoś innego, i tym razem chciałabym, by był to facet. Mam wrażenie, że męski umysł jest w stanie bardziej mi pomóc, o ile cokolwiek może mi pomóc. Tabletki przestały działać, więc muszę iść do psychiatry po nowe lub zwiększyć dawkę. Może znowu uda mi się zapomnieć o mojej chorobie i powrócić do mojej idealnej pętli "nicnieczucia", bo wtedy było chyba najlepiej.
5cb2bbd610081b30673e83a2a7091035.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.