• Wpisów: 450
  • Średnio co: 15 godzin
  • Ostatni wpis: 24 dni temu, 17:22
  • Licznik odwiedzin: 70 112 / 290 dni
 
deergirl
 
Za każdym jebanym razem, jak poznaję jakąś dziewczynę, otwieram się na nią i chcę być od razu jej przyjaciółką. To jest u mnie tak podświadome, że nawet tego nie zauważam. A raczej zauważam, kiedy jest już za późno.
Nie wiem czemu tak jest. Może to nasze zachowane pierwotne instynkty? Może kobiety sobie to wypracowały na przestrzeni epok w walce o mężczyzn i uznanie? A może po prostu mamy taką naturę... Kobiety to suki.
Nie dla mężczyzn, ale dla innych kobiet. Tylko one grają w jakieś gierki, manipulacje, przekręcanie i wdają się w małe wojny z innymi przedstawicielkami swojej płci.
Ja za każdym razem daję się nabrać i zapominam o tych umiejętnościach, albo mam nadzieję, że osoba, którą poznałam, jest jednak inna. Ach ja naiwna, jak zwykle.
Nie wiem, czy czytając to wiesz, o co chodzi, więc przybliżę Tobie moją sytuację sprzed kilku wpisów.
1) zwolniłam się z pracy, bo miałam dość kierowniczki, która czepiała się o wszystko, a ostatnio zaczęła się na mnie drzeć przez telefon, kląć wyzywać itd.
2) Moja "koleżanka" z pracy również miała tego dość i chciała się zwalniać razem ze mną. Nawet wydrukowała swoje wypowiedzenie.
3) Ja wręczyłam swoje wypowiedzenie, Iza tego nie zrobiła. Ale przez cały czas wiedziała, jaka jest kierowniczka - miałyśmy się wspierać, miała dać mi moje mangi, na które sobie zapracowałam.
4) Dzień później zadzwonił do mnie szef wszystkich szefów i zapytał mnie, dlaczego odeszłam. Powiedziałam mu o wszystkim, rozmowa trwała 15 minut. Obiecał, że coś z tym zrobi, a we mnie zakiełkowała nadzieja, że wrócę do pracy.
Szkoda tylko, że świat nie jest taki piękny, a ludzie to kurwy... Wyobraź sobie, że kierowniczka nakłamała na mój temat i wszyscy jej uwierzyli. Twierdzi, że się na mnie nie darła przez ten telefon. Ba!To Ja się na nią wydarłam! Do tego "schowałam" 50 zł z kasy, by zrobić im na złość i by Iza miała zapłacić. Bo ja taka złośliwa jestem. Było tego więcej, ale nawet nie chciałam dopytywać. Dziewczyny odwróciły się ode mnie, wierzą w pełni tej fałszywej kurwie, a ja nie dość, że chciałam je oszukać, to jeszcze chciałam "zmanipulować Izę", by zrezygnowała z pracy. Boję się, co ona nagadała szefowi... co on sobie teraz o mnie myśli.
Tylko kobiety posuwają się do takich wyrachowanych i perfidnych sztuczek. Mają to we krwi. Szkoda, że ja nie mam tego genu i to zawsze ja jestem ofiarą tych gierek, bo jak coś mi się nie podoba, to o tym mówię. Nie dam sobie włazić na głowę, nigdy nie będę znosić upokorzeń. I to nie spodobało się kierowniczce - nie jestem uległa, a ona właśnie taki zespół chce zbudować. Myślałam, że Iza ma taki sam charakter jak ja, ale jednak jest słaba i jest miękką fają (tak nazwała ją moja mama). Teraz ja jestem ta najgorsza, najlepszy temat do dyskutowania i wieszania psów.
Ja tylko się zastanawiam, jak Anna może patrzeć w lustro...
e724c05683202c36dc97dc79fb9f4fa3.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Nie ma za co @LonelyDeer :) Poza tym jeszcze prawda jest taka, że szuje życiowe nigdy się nie przejmują innymi, a samych siebie wychwalają pod niebiosa. A niestety Ci mądrzy zawsze stawiają w znak zapytania swoje czyny, pomimo, że to własnie oni robią dobrze. Takie już to życie jest pokręcone :)
     
  •  
     
    @Bad Bunny: Wiem, chyba potrzebuję trochę czasu, by mieć do tego dystans :/. I tak nigdy ich nie zrozumiem. Dziękuję za ten komentarz, podniósł mnie na duchu ^^
     
  •  
     
    Wiesz co, na Twoim miejscu też bym się przejęła (bo mam charakter taki jak Ty - nie daję sobie wchodzić na głowę, ale też traktuję ludzi fair i nie wbijam i noża w plecy), a z drugiej strony miałabym to wszystko w dupie. Przecież już tam nie pracujesz, to miej w nosie tych ludzi. Każdy powinien mieć swój rozum, a jeżeli dziewczyny ślepo wierzą w te historie to już jest ich problem. Szkoda czasu na takich ludzi.