• Wpisów: 450
  • Średnio co: 15 godzin
  • Ostatni wpis: 24 dni temu, 17:22
  • Licznik odwiedzin: 70 112 / 290 dni
 
deergirl
 
Dzisiejszy dzień zaczął się koszmarnie... Dzisiaj były konsultacje, na których grupa musiała poprawić wejściówkę z nauk pomocniczych (nikt jej nie zaliczył), był to ostatni termin, więc trzeba było przyjść. Ogólnie to zaspałam, biegłam na tramwaj, ale i tak już byłam spóźniona, w tramwaju uczyłam się definicji na tę wejściówkę, a tu nagle komunikat, że trzeba opuścić pojazd... Był wypadek, autobus zderzył się z osobówką. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przebiegłam taki dystans. Myślałam, że wypluję płuca i inne wnętrzności. Chcę wejść do sali - drzwi zamknięte. Pytam się grupy w jakiej sali są i ktoś odpisał, że konsultacje się w sumie skończyły, a pan doktor poszedł do dziekanatu... No myślałam, że się popłaczę. Na szczęście wrócił i udało mi się to napisać, niestety nie zaliczyłam, ale grunt, że pan doktor widział, jak się staram: "Proszę pani, mamy cały semestr na to". Tssaaa dzięki za pocieszenie.
Ja się doktora W. przeraźliwie boję, roztacza wokół siebie aurę pogardy i czystego zła. Czuję się jak mały robak, gdy jesteśmy w jednym pomieszczeniu. Jego ironiczny uśmieszek, za każdym razem, mam ochotę zetrzeć papierem ściernym. Ja ja gościa nienawidzę... w sumie on nienawidzi wszystkich kobiet, więc nie jest to uczucie jednostronne. On będzie mnie prześladował w koszmarach przez kolejne 10 lat.
4cc5d04fe94059bf22fc09941ac1349f.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego