• Wpisów: 352
  • Średnio co: 13 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 21:47
  • Licznik odwiedzin: 43 413 / 201 dni
 
deergirl
 
Muszę przyznać, że nie jestem zbyt rodzinną osobą, razem z rodzicami raczej się nie angażujemy w "dalsze" życie rodzinne. Nie wiem dlaczego. Najważniejsza jest dla nas najbliższa rodzina, a reszta nas po prostu nie interesuje. Gorzej zaczyna być kiedy ta najbliższa rodzina się od nas izoluje i "odcina się od zdjęcia". Tak teraz robi mój wujek (brat mojej mamy).
Już od jakiegoś czasu nasze relacje z nim się pogorszyły, a wina jest po obu stronach. Jednak za każdym razem udawało się ten konflikt załagodzić, ale tym razem już nie. Mama z wujkiem przez ostatnie lata kłócili się bardziej niż zwykle, a ostatni rok to już apogeum. Ale to co się stało wczoraj przechodzi jakiekolwiek pojęcie. Wujek ze swoją dziewczyną (do niej jeszcze wrócimy) przyjechali do nas po rzeczy babci, które u nas zostawiła. Dla nas to normalne, że jak się spotykamy to rozmawiamy, pijemy herbatę... nawet te pół godziny gadania o byle czym powinna być normą, no bo w końcu jesteśmy rodziną. Tak to chyba powinno być. Jednak wujek wziął rzeczy stwierdził, że idą do znajomych i wyszedł. Tak po prostu. Żadnego "co tam u was?" albo "jak tam". Nic. Mama najpierw była zszokowana, po prostu patrzyła się na drzwi z dobrą minutę. Następnie po prostu usiadła i załamała ręce. Było jej po prostu przykro, że jej własny brat tak ją traktuje. Pytała się tylko "za co on mnie tak nienawidzi?", "co mu zrobiłam?". Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To jej rodzony brat. Jedyny. Nawet ja nie spodziewałam się po nim czegoś takiego.
Wszystko zaczęło się od jego dziewczyny, od początku za nią nie przepadaliśmy, ale ją akceptowaliśmy. Mama się nawet nią zajmowała podczas nieobecność wujka (jest mechanikiem okrętowym i pływa dwa tygodnie na dwa tygodnie). Karolina (tfu..) po prostu popadała w depresję, gdy go nie było, a moja mama ją odwiedzała, chodziły razem na zakupy i spędzały wspólnie czas. Ja tez się czasami do nich dołączałam. Ale z dniem kiedy wujek wracał z rejsu Karolina zmieniała się o 180 stopni. Robiła się z niej wielka pańcia, której nie byliśmy godnie, by z nią przebywać. Ignorowała nas i miała po prostu w dupie i tak wkoło Macieju to samo. Jest też strasznie zazdrosna o mnie. Jestem chrześnicą wujka i jedynym dzieckiem w rodzinie (on nie ma dzieci), więc jestem dla niego bardzo ważna, to chyba zrozumiałe, jestem rozpieszczoną księżniczką w rodzinie, ale Karolinie się to nie podoba. Za każdym razem gdy wujek mi coś kupił, nieważne co i nieważne z jakiej okazji - ona łapała focha. Po prostu cały czas siedziała naburmuszona, bo jej chłopak kupuje coś swojej siostrzenicy. To jest śmieszne. Dlatego wujek nie robi mi niespodzianek, nie daje "kieszonkowego", bo jego dziewczyna tego nie akceptuje. To przez nią tak ogranicza kontakty z rodziną. Nawet do własnej mamy (mojej babci) nie jeździ tak często jak kiedyś, bo jej się to nie podoba. To jest chore. I jest mi po prostu przykro. I żal mi mamy, bo widzę jak to przeżywa. No kurde to jest jej brat.
W środę jest obiad rodzinny z okazji mojej zdanej matury i rozpoczęcia studiów i już czuję tą napiętą atmosferę. Oczywiście zaprosiliśmy wujka i jego (tfu..) dziewczynę, ale nie będzie to miły obiadek przy rosołku. Jest to szokujące jak kobieta może zmienić faceta... po prostu nie do poznania, to już nie jest ten sam facet. Babcia opowiadała jak razem z nią przyjechali do niej i jedli obiad. Babcia powiedziała, że jej przykro, że jej syn i córka się kłócą i się nie dogadują. Wiecie co ona powiedziała? "Ale to nie jest pani sprawa". To jest cytat, babcię po prostu zatkało. Jak to nie jej sprawa skoro to są jej własne dzieci!?? Wyobrażacie sobie tak powiedzieć to matki waszego chłopaka. Bez pardonu.
No cóż... zapowiada się ciekawy obiadek rodzinny. Będzie płacz i zgrzytanie zębów.
a0d04c3f5dd9a8a96376a7edfbcea190.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego