• Wpisów: 297
  • Średnio co: 13 godzin
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 14:13
  • Licznik odwiedzin: 30 740 / 173 dni
 
deergirl
 
Dzisiejszy dzień już od początku dawał mi sygnały, że nie będzie dobry... ani nawet znośny. Obudziłam się o 6 rano bez żadnego powodu, nie wiem jak kosiarka, wiertarka sąsiada, głodne koty, czy płaczące dziecko... po prostu się obudziłam i nie mogłam zasnąć, a byłam wykończona. Autobus, którym jechałam nagle się zatrzymał i ujrzałam gigantyczny korek... myślę sobie "pewnie jakiś wypadek", siedzimy w autobusie dobre 10 minut, ja zdenerwowana, bo spóźnię się do pracy i nie mogę nic zrobić. Po jakimś czasie kierowca zlitował się nad pasażerami i po prostu otworzył drzwi, więc ja prędko wyskoczyłam na chodnik, niemal biegnąc. Byłam też ciekawa, co mogło się wydarzy, co spowodowałoby taki korek? Wypadek? Kolizja? Ktoś zasłabł? Hahahahhahah nie... maraton. Przez środek miasta. Dlaczego akurat dziś, teraz i w tym miejscu?? No dlaczego?
Praca również mnie nie zawiodła, jeśli chodzi o takie atrakcje. Moje kochane koleżanki miały dosłownie wyjebane w dniu wczorajszym na moją prośbę - która jednocześnie jest ich pracą i jebanym obowiązkiem. W czym rzecz? Ja u nas w sklepie jestem odpowiedzialna za slupy z przypinkami - mam po prostu na bieżąco zamawiać wzory, wybierać wzory i decyduję jakie serie będą w sprzedaży. Swoją pracę wykonałam, bo wczoraj zostałam jeszcze pół godziny po pracy, by przygotować im wzory na przypinki do zrobienia - w weekendy zawsze robimy te przypinki. Napisałam nawet karteczkę, że na blacie (na środku tak btw.) leżą wzory do zrobienia, ja resztę zrobię na mojej zmianie. Chuja zrobiły. Nic. Kompletnie. Jedyne co musiały zrobić w ciągu dnia to umyć półki i tyle! Cały dzień musiałam robić te jebane przypinki. Cały, kurwa dzień, aż mnie bolą wszystkie mięśnie, całe dłonie mam w odciskach. Tak się nie robi, albo sobie pomagamy albo każdy robi swoje i ma wyjebane. Raport znowu się nie zgadzał, ale tym razem nie z mojej winy. Pół godziny po zamknięciu ogarniałyśmy co jest nie tak. Okazało się, że moja kochana koleżanka nie zatwierdziła ostatniej transakcji - dlatego brakowało 40 zł. Po prostu nie zrobiła tak skomplikowanej rzeczy jak wciśnięcie "Enter". Serio. Końcem końców sprzed nosa uciekł autobus, a w niedziele jeżdżą co godzinę... super.
787878_1.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego