• Wpisów: 399
  • Średnio co: 13 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 21:25
  • Licznik odwiedzin: 51 510 / 226 dni
 
deergirl
 
Już niedługo pierwszy raz jadę na słynny festiwal Woodstock z M. i jego znajomymi. Nie będę kłamać - trochę się boję. Po pierwsze, to jestem księżniczką, przyzwyczajoną do wygód, czystej toalety i dostępności do prysznica. Nie wyobrażam sobie tych toalet ( o nie nie, mogę zapłacić nawet 30 zł jednorazowo, ale muszę mieć czystą toaletę i koniec). Będę też pierwszy raz w życiu spać w namiocie... nie wiem, czy mi się to uda. Coś czuję, że będę zbyt przerażona wizją, że wokół mnie śpi jeszcze jakieś 500 000 ludzi oraz pająki... Brrrrr! Zapowiada się też niezła ulewa na okres festiwalu. Wooow brud, mokro, błoto, zimno. Ech, nie wiem, czy tam nie zwariuję. Gdyby choć grał tam jakiś artysta, który by mnie interesował - nie, nie mogę powiedzieć, że jadę tam dla muzyki, którą kocham, i dlatego chcę tak się poświęcić... Wszystko przez moją głupią ciekawość i to, że obiecałam M., że z nim pojadę. Ja mu powiedziałam od razu: jeśli mi się nie spodoba, odjeżdżam pierwszym pociągiem do domu. Koniec.
becf9f29bb5c7aa4687bff47b86d5e40.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Ogólnie mój sposób na przetrwanie to cały dzień spędzony na basenie odkrytym w mieście (dodatkowy plus to prysznice ;)), dzięki temu znosiłam ten syf i gorąc, wtedy zakupy i w drodze powrotnej wprawiałam się już w nastrój, a wieczorem wiadomo koncerty i impreza. A jak już przetrawisz te wszystkie informacje to nastaw się na NAPRAWDĘ ZAJEBISTĄ zabawę i klimat, bo tego nie da się porównać do niczego innego. Żadne Open'ery i inne festiwale się nie umywają i mimo że już jakiś czas temu powiedziałam sobie, że jestem na to za stara i się nie nadaję to co roku zazdroszczę wszystkim, którzy się wybierają! Będzie super, zobaczysz! :)
     
  •  
     
    Woodstock ahhh... byłam 8 razy :) Ale już teraz nastaw się na syf, kiłę i mogiłę, ja specjalnie jadłam jak najmniej, żeby nie musieć korzystać z tojek, a jeśli już faktycznie musiałam to wolałam iść kilometr w pole xD jeśli zamierzasz pić to polecam rozrobić sobie w plastikowej butelce (szklanych nie wolno wnosić na pole) ulubionego drinka, piwo tylko zwiększa częstotliwość sikania. Ogólnie na rauszu łatwiej znieść wszystkie niedogodności :D Jeśli chodzi o pogodę to za każdym razem był meeeega upał z ewentualnymi krótkimi nawałnicami (ze 2 razy), ale ja jestem śledziem z Gdyni, więc mi wszędzie indziej gorąco. Prysznice to meeeeega kolejki - sero, czasem kilka h stania (przynajmniej kiedyś, moze przez ostatnie 2 lata coś się zmieniło), więc spakuj dodatkowo nawilżane chusteczki i przy zlewach z grubsza też da radę. Uważaj na cenne przedmioty, mi nigdy nic nie zginęło, ale już np. kumplowi zaiwanili glany...