• Wpisów:105
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:58 dni temu
  • Licznik odwiedzin:75 570 / 560 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chujnia. To chyba nie jest zaskoczenie. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze jak myślę, że gorzej już nie będzie, a moja depresja nie jest już się w stanie pogłębić... no to niespodzianka. Za każdym razem tak mam, jest tragicznie, ale jakoś się zbieram i stwierdzam, że gorzej i tak już się nie poczuję, ale jakiś czas później to wraca ze spotęgowaną siłą. Akurat teraz przechodzę taki kryzys - znowu mam ataki paniki, płaczę bez powodu, nie mam na nic siły, skrajne zmiany nastrojów i przesypiam większość czasu. Jaki ten świat piękny.
Przez ten stan musiałam zrobić sobie przerwę na studiach i aktualnie czekam na decyzję dziekana dotyczącą udzielenia mi urlopu zdrowotnego. Z tym urlopem były niezłe jaja, może opiszę to w innym poście i ponarzekam na służbę zdrowia.
Studia to jednak pikuś, w porównaniu z tym, co się odpierdala u mnie w pracy. Dla przypomnienia: pracuję w sklepie z komiksami, a moja kierowniczka była atencyjną idiotką, skupioną jedynie na sobie, beznadziejną kierowniczką. Nie potrafiła zarządzać zespołem, potrafiła jedynie opierdalać za głupoty bla bla bla, powiedzmy, że się do tego przyzwyczaiłam.
Teraz jest jeszcze gorzej... albowiem ta "kompetentna" osoba została kierownikiem w innym mieście oraz została kierownikiem regionalnym (czyli sprawuje pieczę nad trzema sklepami, w tym nad naszym). Sklep nie ma kierownika na miejscu... nawet zastępcy nie mamy. Radźcie sobie jakoś... bez żadnego szkolenia, przygotowania, zero. YOLO. Do tego kierowniczce uderzyła sodówa do głowy od tego awansu i opierdala nas za każde byle gówno. Wszystko robimy źle, wszystko jest niezrobione, nie umiemy prowadzić sklepu... no nie umiemy, bo nas nikt nie wyszkolił. Moja psychika siada, dołożyli nam dużo nowych obowiązków, oczywiście żadnej premii, nic. Jak czegoś nie wiem i chcę się zapytać "regionalnej", to dostaję opierdol, że powinnam to już wiedzieć. Takie chorej sytuacji w pracy już dawno nie miałam. Najchętniej rzuciłabym to w cholerę, ale martwię się o współpracownice. W sklepie pracują 4 osoby, dwie pracujące tu rok (w tym ja) i dwie nowe, które pracują miesiąc... one sobie nie dadzą rady i boję się je zostawiać. Powinnam mieć je w dupie... jestem taka naiwna. Wkurza mnie też, że kierowniczka traktuje mnie jak idiotkę i mnie nie docenia. To ta druga ma "wszystkiego pilnować" i to ona załatwia jakieś tam sprawy. A to przecież ja siedzę tam codziennie, bo nie ma kto zmian brać. Raz się mi to podoba, a raz czuję się przez to upokorzona.
Daję im czas do października, jeśli sytuacja się nie poprawi, dam im wypowiedzenie, niech się męczą.
 

 
Ostatni post 129 dni temu... dość długo. Nie wiem, dlaczego mam taki słomiany zapał do wszystkiego - czy to blog, studia, praca, pasja... cokolwiek. Zawsze w pewnym momencie po prostu mi się nie chce. Wiecie dlaczego zawiesiłam tego bloga? Bo chyba za bardzo się przejmowałam (mimo wszystko), co ludzie o mnie myślą. Nawet obchodzi mnie zdanie ludzi zupełnie dla mnie obcych, z internetu. Najbardziej bolały mnie komentarze "gości". Tak, właśnie ich. Wiem, że w większości są to trolle, którym nudzi się w domu, ale jakoś ich słowa potrafiły mnie zranić i sprawiały, że faktycznie wątpiłam czy to, co tu wrzucam i piszę się nadaje na tę platformę. Może faktycznie nagość i szczegóły z mojego życia w depresji powinnam zachować dla siebie. Jednak wróciłam. I nie zamierzam niczego zmieniać.
 

 
Jeśli lubiliście przeglądać moje posty i tęsknicie, to zapraszam tutaj:
http://scrapinspiration.pinger.pl/
Zero pierdół związanych z moim życiem. Tylko inspiracje, sztuka, obrazki.
 

 
Z racji tego, że obejrzałam pierwszy sezon Stranger Things i jestem nim zachwycona, cały czas to krąży mi po głowie. Zaraz zacznę oglądać sezon drugi.
 

 
Obejrzałam film "Ratując pana Banksa" i muszę przyznać, że poprawiło mi to humor. Już od dawna zbierałam się, by to obejrzeć, ale jakoś nigdy nie miałam ochoty... aż do dziś.

Film bardzo mi się spodobał, po prostu niesamowicie urzekła mnie historia, choć spodziewałam się czegoś innego. Myślałam, że film skupi się na konflikcie Disney'a i Travers, ale jednak głównie na Disney'u, a było odwrotnie! Zaskoczyło mnie to, ale po seansie stwierdzam, że był to bardzo dobry pomysł. Emma Thomson stworzyła niesamowitą kreację autorki przygód Mary Poppins, zachwyciła mnie jej gra aktorska.

Jako, że jestem wielką fanką bajek Disney'a (tych starszych i tych młodszych), musiałam obejrzeć ten film. Czytałam biografie Walta Disney'a, i uważam go za niesamowitego człowieka, wręcz rewolucjonistę, stworzył wielkie imperium, które trwa do dziś. Tym bardziej cieszę się, że obejrzałam film.
 

 
A tak jakoś mnie wzięło na smoki, pewnie to przez Grę o Tron (dostałam książki he he).